Rodzice publikują, dzieci ponoszą konsekwencje
Wielu dorosłych nie zastanawia się nad skutkami udostępniania wizerunku swoich pociech w mediach społecznościowych. Tłumaczą się: „przecież jestem rodzicem”, „to tylko rodzinne zdjęcie”, „publikuję je od lat”. Tymczasem konsekwencje takich decyzji mogą ciągnąć się latami i wpływać na prywatność najmłodszych.
Warto zadać sobie pytanie: czy pytanie dziecka o zgodę na publikację ma sens? Jak zadbać o jego bezpieczeństwo, jeśli już decydujemy się na udostępnienie fotografii? I co zrobić, jeśli do tej pory regularnie publikowaliśmy zdjęcia dziecka?
Kampania „Status: Udostępnione”
Na te pytania zwraca uwagę kampania „Status: Udostępnione”, realizowana przez Komendę Główną Policji, T-Mobile PL oraz UNICEF Poland. Jej celem jest uświadomienie dorosłym, jak ich decyzje wpływają na cyfrową prywatność dzieci. Inicjatywa promuje hasła #statusudostępnione, #bezpieczniewsieci i #sharenting.
Sharenting, czyli łączenie słów „share” (udostępniać) i „parenting” (rodzicielstwo), to zjawisko polegające na publikowaniu przez rodziców zdjęć i informacji o dzieciach w internecie. Choć może wydawać się nieszkodliwe, niesie ze sobą ryzyko – od naruszenia prywatności po wykorzystanie wizerunku przez osoby trzecie.
Eksperci podkreślają, że przed udostępnieniem zdjęcia warto zastanowić się, czy naprawdę jest potrzebne w sieci. Może lepiej wysłać je w prywatnej wiadomości do rodziny? Warto też sprawdzić ustawienia prywatności i pamiętać, że internet nie zapomina.
Źródło: Komenda Miejska Policji w Olsztynie
Fot. facebook.com

