Miejsce, które znało całe pokolenie
W latach 1977–1981 przy ulicy Ratuszowej w Olsztynie działała piwiarnia Pod Kołem. Dla wielu młodych ludzi była niemal drugim domem – miejscem, gdzie po lekcjach w LO II można było odetchnąć, spotkać znajomych i posłuchać muzyki. Autor wspomnień wymienia ją obok takich lokali jak Staromiejska, Inka, Chimera, Baszta, Kasztelanka, Dziupla, Hortex, Bar Staromiejski, Kolorowa, Nowoczesna, Feta czy Pod Żaglami.
Wnętrze urządzone było skromnie, ale z charakterem: czerwona cegła na ścianach, wysokie stołki przy barze, stoliki pod ścianami oraz ciemna alkowa w głębi, gdzie wieczorami paliły się nastrojowe lampki. To właśnie tam młodzież spędzała długie godziny, sącząc grzane piwo, jedząc spaghetti, tosty lub grzanki.
Muzyka z magnetofonu szpulowego
Nieodłącznym elementem klimatu była muzyka. Za barem stał magnetofon szpulowy ZK140, z którego puszczano taśmy z piosenkami Roda Stewarta – jedna z barmanek była jego wielką fanką. Dziś publiczne odtwarzanie copyrighted utworów bez licencji wiązałoby się z poważnymi konsekwencjami prawnymi, wtedy jednak nikt się tym nie przejmował.
Ludzie tworzyli to miejsce
Pod Kołem to nie tylko lokal, ale przede wszystkim ludzie. Autor wspomnień poznał tam Piotrka, artystę malarza, oraz Henia, kelnera z Novotelu. Barman i barmanka pracowali razem tak długo, że w końcu wzięli ślub – autor był gościem na ich weselu. Właściciel, wspominany jako Włodek, zapisał się w pamięci m.in. sytuacją, gdy zostawił samochód przed wejściem bez zaciągniętego hamulca ręcznego – auto stoczyło się aż na ulicę 1 Maja.
13 grudnia 1981 – koniec pewnej epoki
Wszystko zmieniło się wraz z wprowadzeniem stanu wojennego. W niedzielny poranek 13 grudnia 1981 roku autor przyszedł pod Koło, by sprawdzić, co się dzieje. Właściciel wpuścił go do środka, choć lokal był oficjalnie zamknięty, a sprzedaż alkoholu została całkowicie wstrzymana. W opustoszałym wnętrzu, bez gości, gwaru i muzyki, siedzieli w ciszy, kiwając głowami. Nikt nie wiedział, co będzie dalej.
Bez sprzedaży alkoholu małe piwiarnie nie miały szans na przetrwanie. Autora wkrótce powołano do wojska, a gdy wrócił, klimat Pod Kołem już nie istniał. Towarzystwo przeniosło się do Baszty na Okopowej.
Wspomnienia, które zostają
Dziś, po czterdziestu kilku latach, autor nie myśli już tylko o czerwonej cegle, magnetofonie czy grzanym piwie. Przede wszystkim pamięta ludzi – tych, którzy tam pracowali, i tych, z którymi spędzał wieczory. Jak sam zauważa, w młodości nie zdajemy sobie sprawy, że właśnie przeżywamy swoje przyszłe wspomnienia. Nie robimy zdjęć każdej chwili, nie zapisujemy nazwisk, nie zastanawiamy się, czy jeszcze kiedyś usiądziemy przy tym samym barze.
Pod Kołem. Olsztyn. Ratuszowa. 1977–1981. Niektóre miejsca zamykają się na zawsze, ale w pamięci wciąż są otwarte.
Źródło: Szkoła Podstawowa nr 12 Olsztyn – aut. Grzegorz Gawroński
Fot. FB / Szkoła Podstawowa nr 12 Olsztyn – aut. Grzegorz Gawroński

